Nakarm :(

I'm not afraid of dying. I just don't want to.

Dzień przed Wigilią Bożego Narodzenia, samolot czarterowy z Skąśtamowic do Nienack City przelatuje właśnie nad jakąś małą wyspą, o której istnieniu nigdy nie miałeś pojęcia, bo nie byłeś w szkole asem z geografii. Zawsze bałeś się latać, każda turbulencja powodowała, że całe życie przelatywało ci przed oczami. Nie inaczej było teraz, juz piąty raz widziałeś wspomnienie swojego pierwszego razu z kobietą. Nagle coś poszło nie tak, ucichł jeden z silników. Samolot zaczął tracić na wysokości, a ludzie w około zaczęli krzyczeć. Maszyna runeła na ziemię rozbijając się o tę przeklętą wyspę. Na szczęscie wszyscy przezyli. Dzięki Bogu, bo tak chciał.

Dziesiąty kwietnia 2010, godzina przed 9 rano. Prezydent uparł się, żeby lądować mimo cholernej mgły w Smoleńsku na starym, słabo przygotowanym na takie warunki, lotnisku. Decyzja prezydenta była zrozumiałą, nie chciał zawieść ludzi, którzy na niego czekali. Ale nie wszystko ułożyło się po myśli jego i pilota. Maszyna zahaczyła skrzydłem o drzewo a kilka sekund później roztrzaskała sie o ziemię. Zginęli wszyscy. "Nie mieszajmy w to Boga".

Przepraszam, ale - kurwa - nie rozumiem.
Marcin | opinie (0)

Komentarze (0):

Prześlij komentarz

© 2009 - 2011 by blochu