Nakarm :(

Bon appetit !

Gryzę wargi. Gdy się denerwuję, kiedy jestem zamyślony - gryzę. Bezlitośnie, nieraz do krwi, co poznaję po wydobywającym się z moich ust kurwa mać. To chyba taka wada fabryczna, defekt. Normalnie oddałbym siebie do reklamacji, albo wyrzucił na śmieci gdyby nie to, że dziś nie gryzłem.
Dzisiaj byłem twardkim sukinkotem, bo tacy podobno rządzą światem. Byłem ponad obskurnym biurem, ponad grubym facetem w stylu Ryszarda Kalisza, w źle dobranym krawacie.
Mam wrażenie, że dzięki niegryzieniu, dzięki końcówce 086 w ich numerze i dziecięcej skarpetce w kieszeni od spodni (sic!), moje sylwestrowe postanowienie o zmianie pracy się spełni szybciej niż sądziłem.
Nie, nie jestem przesądny ;)
Marcin | opinie (1)

Komentarze (1):

mhm.. Też miałam postanowienie noworoczne. Miałam nie robić niczego na ostatnią chwile i przestać spóźniać się na tramwaje. Ale że w naturze nic nie ginie, to tramwaje zaczęły robić to za mnie. Może przestaw się na gryzienie końcówek ołówków? Mniej przyjemne, ale przynajmniej nie boli;p

Autor: Anonymous Żelka, data i godzina: 7 stycznia 2010 11:37  

Prześlij komentarz

© 2009 - 2011 by blochu